Trzy tygodnie w… Birmie

Luang Prabang

Jesli kiedykolwiek I ktokolwiek powie Ci ze podroz z Hanoi do Luang Prabang trwa 13h to wiedz ze to klamstwo. Po 26h lezenia w autobusie dojechaliśmy na miejsce. Moze gdyby kierowca nie zatrzymywal sie co 30 min udałoby nam sie dojechac szybciej ale patrzac na uksztaltowanie terenu – droga w ksztalcie serpentyn pnacy sie w gore i w dol jest to fizycznie niemozliwe.
 Luang Prabang to malownicze miasteczko polozone nad rzeka Mekong pośrodku gorzystych, tropikalnych lasow deszczowych. Zdecydowanie nie mozna powiedziec  ze dominuje tu przepych i zloto, lecz zielen traw, blekit nieba i czerwien Mekongu. Ludzie w Laosie sa rownie pracowici jak Wietnamczycy ale zyja swoim tempem. Nie widac pospiechu i miliona motorow, zasepuja je reczne robotki kobiet. Mezczyzni dzielnie na motorach, motorynkach i tuk-tukach zawoza swoje pociechy do szkol i przedszkoli. Laotanczycy nie maja z gory narzuconych zasad i kanonów według ktorych powinni sie kierowac. Tutaj kazdy zyje dla siebie podporzadkowany jedynie malo zmiennym prawom natury.
Na naszej drodze codziennie poznajemy nowych ludzi. Tak i w dorodze do Luang Prabang poznalismy Sophie- pol Francuske pol Wietnamke ktora skończyła grafike w Paryzu i byla u swojego brata w Hanoi na weselu. Odwazna, niewielka brunetka, postanowila sama ruszyc w podroz dookoła Azji poludniowo wschodniej. Razem we trojke zwiedzalismy kilka Watow (buddyjskich świątyń):  Haw Kam, Xieng Toung, muzeum w ktorym jedna z wielkich sal miescila same gabloty wyłożone prezentami dla Krola z różnych krajow w tym rowniez i z Polski – w miniaturowa replika Szczerbca. Amerykanie podarowali kawalek książyca i miniaturowy łazik.
Bylismy rowniez w europejskim barze -Utopia, ktorego australijscy wlasciciele o 23.30, gdy zaczyna sie godzina policyjna, wysylaja wszystkich swoich gosci na kregle, do prowadzonego przez chińczyków lokalu, gdzie europejczycy, australijczycy i amerykanie bawia sie do samego rana. Tam godzina policyjna nie obowiązuje aż do drugiej w nocy.
Ostatniego dnia wstalismy o bladym swicie aby zobaczyc ceremonię ofiarowania ryżu buddyjskim mnichom. Zgodnie z tradycja zakupilismy lepki ryz i z malych bambusowych pojemnikow, kleczac na kaftowanych matach nakladalismy garstkami zbite ziarna do glinianych naczyn ktore kurczowo trzymali mnisi, zbierając dary od klęczących wzdluż ulicy wiernych.
W poludnie udalismy sie do zapierajacego dech w piersiach miejsca o nazwie Kuang Si. Znajduje sie tu najwiekjsze w okolicy, oddalone o 30 km od Luang Prabang, zbiorowisko wodospadow. Zaczynajce sie na samym szczycie zrodelko wody, energicznie przeplywa przez las tropikalny zamienia sie w blekitne jeziora, niczym plytkie laguny odciete od morza. Swobodnie spadajaca woda z 60cio metrowych trawertynowych skal robija sie o kamienie powoduja efekt unoszacej sie bryzy.
Kolejny przystanek na naszej drodze to Vientiane – stolica Laosu. Kupilismy nocne bilety, niestety nie udalo nam sie dostac juz lezacych miejsc, ale pocieszajace jest to ze czas podrozy to jedyne 9h. Mamy nadzieje ze zaskoczy nas rownie mile jak miasto ktore zostawiamy za soba.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

 

Image

 

Advertisements
This entry was published on September 14, 2013 at 10:04 am. It’s filed under Uncategorized, Wietnam, Laos, Kambodża and tagged , . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

3 thoughts on “Luang Prabang

  1. Poprzednio Natalia pisała, że Wietnamczycy jacyś nierozmowni. Teraz, że godzina policyjna w Laosie jest trochę omijana. Można zażartować, że idziecie po śladach Chucka Norrisa “zaginionego w akcji”. Ale czy ciągle się chyba czuje, że Amerykanie zakończyli bombardowania równo 40 lat temu, a wojna trwała jeszcze dłużej?

  2. Wspaniala kmina z tym blogiem.ogladajac zdjecia i czytajac opisy czujesie jakbym byl tam razem z wami ! Pozdrawiam Was i czekam na kolejne relacje 🙂

  3. Cześć Wam,
    Cieszę się, że jesteście w tak pięknej podróży.
    Chętnie zobaczę kolejne zdjęcia.
    Jak się zobaczymy poopowiadasz jak było, ale napisz kiedy i o której lądujecie to Was odbiorę.
    Całuski tata.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: