Trzy tygodnie w… Birmie

Dzień pierwszy – Hanoi

ImageWylądowaliśmy o brzasku. Wietnam zaskoczył nas przede wszystkim…  miłym chłodem. Brak hipnotycznej parówy to niby nie chłód, ale nie spodziewaliśmy się, że uda nam się przejść z lotniska do taksówki nie pocąc się do cna. A jednak. Później udało nam się dojechać szczęśliwie do hotelu, co do czego mieliśmy niemałe obawy, ponieważ kierowca muskał na szosie nie tylko dziesiątki motorków które mijaliśmy, ale też kilka koni i autobusów, z którymi zdecydowanie przegrywaliśmy jeżeli chodzi o masę.  W trasie z lotniska najbardziej rzuca się w oczy mrowie motocykli i zaskakująca architektura. Budynki, wyłączając nieliczne wieżowce to zazwyczaj konstrukcje do sześciu pięter, szerokości około 3 metrów, długości do 20 metrów. Boczne ściany albo okien nie mają, albo mają trzy lufciki na krzyż, przez co wyglądają jakby czekały na dobudowanie sąsiadów, tylko ich zazwyczaj wcale nie widać. W mieście jest już dm na domu, w każdej konfiguracji kształtu, koloru, stylu i ilości grzyba na ścianach.

Cały dzień spędziliśmy drepcząc od kawiarni do knajpy w gąszczu uliczek starej dzielnicy (Old Quarter). Kawa w wietnamskim wydaniu jest kapitalna – bardzo mocna, a jednocześnie łechce podniebienie słodyczą zagęszczonego mleka. jedliśmy dziś dwa razy pho, zupę z mięsem, makaronem ryżowym, trawą cytrynową i innymi dodatkami. Smakowało, jak najbardziej, ale oboje mieliśmy dziwne wrażenie że wietnamskie knajpy w warszawskich pawilonach i na Chmielnej serwują lepsze 😀

Nasze spostrzeżenia;

– bardzo dużo sprzedawców balonów na ulicach, ale nie widzieliśmy żadnego użytkownika balona. Podejrzane.

– bardzo mało sklepów spożywczych, żadnych sieciówek. oczywiście parter każdego budynku to jakiś sklep, ale zazwyczaj z bardzo wąską specjalizacją, najbardziej ekstremalny przypadek jaki widzieliśmy to sklep li tylko z  frytkownicami

– przechodzenie ulicy metodą “na Mojżesza” jest najskuteczniejsze – motory rozstępują się niczym Morze Czerwone, jeżeli idzie się odpowiednio wolno i stanowczo

– Wietnamczycy lubią strzyc włosy – wnioskujemy po liczbie salonów fryzjerskich.

– do założenia knajpy wystarczą dwa plastikowe taborety i cokolwiek do jedzenia

– w najobskurniejszej nawet knajpie ludzie pochłonięci są swoimi galaksy ejsami i makami

– Hanoi nie jest najbardziej porywającym miastem na świecie, a handlowcy na nocnym bazarze sprzedają głównie dmuchane młotki – zabawki i kondomiki na telefony w wymyślnych kształtach.

– warto wpaść na drinka do kawiarni na 19 piętrze – ceny powalają, ale w godzinach 17-20 są “Radosne Godziny” i piwko można wypić w cenie polskiej barowej, natomiast widoki dają zupełnie inne spojrzenie na miasto.

Jutro pójdziemy chyba zobaczyć zabalsamowanego nieboszczyka, a przynajmniej jego kwaterę. I ogród botaniczny. I chłopaków z bomoge.com. Bo możemy 😉 Image

Image

Image

Image

Advertisements
This entry was published on September 8, 2013 at 8:11 pm and is filed under Uncategorized, Wietnam, Laos, Kambodża. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

11 thoughts on “Dzień pierwszy – Hanoi

  1. Wow! Jest blog, mam nawet na iPhonie, przeczytalem :). Zdjecia z Twojego aparatu?

  2. Wow! Jest, przeczytalem, mam nawet na iPhonie :). Zdjecia z Twojego aparatu?

  3. A mnie udało się odzyskać hasło do wordpressa! I oto jestem. Bez komentarza, ale powtórzę co pan TT “w naszym kręgu”:
    “Pocztówki powalają . Super jest zakład fryzjerski”

  4. Pocztówki powalają . Super jest zakład fryzjerski

  5. zdjęcia z aparatu Natalii

  6. no mam nadzieję, że wreszcie udało mi się tu zalogować (ja jako akolita gooooog, tylko tam poruszam się sprawnie).
    A żebyście nie musieli zaglądać do każdej poczty, tu przekazuję od pana TT:
    Pocztówki powalają . Super jest zakład fryzjerski
    i od pani MM:
    relacja super, zdięcia super, czekam na ciąg dalszy…

  7. Niesamowite miejsca… miło mi, że mogę dzięki Wam poczuć się jakbym trochę tam była. Wybrałam nawet ulubione zdjęcie, a ono wybrało mnie, bo widnieje tam napis RUA XE 😉 Co to znaczy?
    Całuję :*

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: